Wielkie piękno

„Wielkie piękno”

„Wielkie piękno” (wł. „La grande bellezza”) − włoski komediodramat w reżyserii Paolo Sorrentino z 2013 roku. Światowa premiera miała miejsce 21 maja 2013 roku podczas 66. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. Obraz obsypany licznymi wyróżnieniami oraz nagrodami, w tym Oscarem dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. W fabule wyczuć można nawiązanie do twórczości wielkiego mistrza kina włoskiego – Felliniego. „Arcydzieło, które powala i prowadzi na skraj szaleństwa” napisał The New York Times. „Wielka filmowa uczta – narodził się nowy Fellini” skwitował Variety. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z prawdziwą kwintesencją formy filmowej?

Jep Gambardella, w rolę którego wcielił się włoski aktor Toni Servillo, jest przystojnym, błyskotliwym, ale cierpiącym na brak weny pisarzem. Bohater pomimo pierwszych oznak starzenia w pełni korzysta ze swojego życia. Uczęszcza na imprezy, eleganckie kolacje i bankiety, gdzie jako znany literat i uwodziciel jest zawsze mile widziany. W młodości napisał powieść zatytułowaną „Ludzka Machina”, która przyniosła mu jednocześnie nagrodę literacką oraz pieniądze, ale i reputację sfrustrowanego pisarza, który szybko chce osiągnąć sukces. Na tarasie swojego rzymskiego apartamentu z widokiem na Koloseum wydaje huczne przyjęcia, na których artystyczna elita z wyższych sfer Wiecznego Miasta toczy taneczne wężyki donikąd, niczym z końcowej sceny „Osiem i pół”. Znużony swoim stylem życia bohater marzy, aby raz jeszcze usiąść i napisać coś, z czego będzie w pełni zadowolony.

Taniec w filmie Wielkie piękno

Przyjęcie na tarasie rzymskiego apartamentu Jepa z widokiem na Koloseum


Prolog do wielkiego piękna

Pierwsze kadry filmu rozpoczynają się przy Fontannie dell’Acqua Paola na wzgórzu Janikulum. W tle słyszymy spokojną chóralną muzykę, która nadaje momentowi donośnego znaczenia. W pełnym słońcu turysta z Azji robi zdjęcie rozciągającej się poniżej panoramie Rzymu, po czym nagle dostaje ataku serca. Czy piękno tego miasta było dla niego na tyle wielkie, że mogło doprowadzić do śmierci?

Później przenosimy się na imprezę urodzinową, na której Jep Gambardella świętuje swoje 65. urodziny. Są one dla niego początkiem rozważań nad sensem życia i przemijalnością oraz pretekstem do podsumowania swoich sukcesów i porażek. Jep zaczyna skłaniać się do rozliczeń z samym sobą. Od tego momentu myśli głównego bohatera skupiają się na analizowaniu takich wartościach jak miłość, śmierć i przemijanie. Dochodzi do konkluzji, że: „największym odkryciem po skończeniu 65 lat było to, że nie mogę tracić czasu na robienie rzeczy, których nie chcę robić”. Bohater rozmyśla nad przeszłością, tym, co osiągnął oraz konfrontuje ją z teraźniejszością. Dochodzi do przekonania, że otaczająca go rzeczywistość nie stroni od kłamstw, plotek, intryg oraz próżności. Wątpi w sens prowadzonego przez siebie życia oraz analizuje drogę, którą podążał przez wszystkie minione lata. Jest to swoista refleksja na temat przemijania i określenia definicji wielkiego piękna. To również obraz próbujący zgłębić ludzką naturę, a przede wszystkim jej tożsamość i skonfrontować ją z rzeczywistością.

„La grande bellezza” (2013)

Jep Gambardella, w rolę którego wcielił się włoski aktor Toni Servillo


Podróż do źródła czasu

„Wielkie piękno” nie posiada narracji rozumianej w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Wydawać się może, że film nie ma fabuły, a opiera się na powiązanych ze sobą kadrach i kolejno wyświetlanych scenach oraz epizodach.

Produkcja ma za to wiele wymiarów. Jednym z nich jest opowieść o niespełnionym pisarzu, który rozkoszuje się płytkimi przyjemnościami życia codziennego, niczym główny bohater „Słodkiego życia”. Kolejny przedstawia satyryczny obraz współczesnej rzymskiej elity, która pogrążona jest w letargu pustoty i przepychu. Dopatrywać się można również nostalgicznego i dekadenckiego wymiaru pięknie przedstawionego Rzymu, który zapiera dech w piersiach – Wiecznego Miasta, w którym znaleźć można wiele urokliwych miejsc, gdzie zdarzyć się może wiele dobrego, a mimo to główny bohater nie może odnaleźć wielkiego piękna.

Jep spacerując po rzymskich uliczkach, poszukuje samego siebie oraz rozlicza się ze straconego czasu. Chwilami jest to podróż bohatera w czasie i przestrzeni, zgłębiająca tajemnice ludzkiej tożsamości poprzez analizowanie relacji z otaczającym światem oraz ludźmi, którzy go wypełniają. Jep wraca wspomnieniami do momentów, w których był szczęśliwy. Sorrentino poprzez retrospekcje doskonale rysuje emocjonalny portret głównego bohatera. Wraca do czasu młodości oraz przywołuje myślami chwile, kiedy Jep był naprawdę zadowolony z życia. Odtwarza pewną noc i obraz pierwszej miłości, która choć na moment przerywa cynizm na twarzy bohatera i wypełnia ją uśmiechem.

Toni Servillo

Jep przy rzeźbie przedstawiającej bóstwo rzeczne Marforio


Metaforyczna błyskotliwość narracji

„Wielkie piękno” to kino artystyczne w czystej formie, wywołujące wielkie emocje. Pomimo pozornie płaskiej akcji, film przekazuje szereg refleksji, które można bez ograniczeń chłonąć z następnej sceny. Produkcja bazuje na świetnym scenariuszu, została bardzo dobrze nakręcona oraz zagrana. Obraz swobodnie przeplata różne formy filmowe: od humoru przez groteskę aż do dramatu. Struktura zawiera również liczne elementy sarkazmu i symboliki. W niektórych scenach dopatrywać się można elementów barokowej satyry, przedstawiającej hipokryzję i upadek wartości współczesnego człowieka. W tym momencie z pewnością do pełnego odczytania zamiarów Sorrentino potrzebna jest wiedza o kinie i sztuce oraz znajomość znaczenia tych symboli.

Reżyser „Wielkiego piękna” różnymi formami usiłuje wyrazić jałowość człowieka oraz jego hipokryzję, a także stosunek do doczesnych wartości. Sorrentino w metaforyczny sposób przedstawia doczesny upadek pojęcia sztuki wyrażony chaosem nowych form wyrazu, zarówno stylistycznego, jak i emocjonalnego czy też ideologicznego.
Doskonale widać to w scenie, w której mała dziewczynka bezrefleksyjnie malując farbą po płótnie, zostaje doceniona przez zebraną przy niej grupę ludzi. Przedstawione zostało również pojęcie religijności i duchowości, którego reprezentantem jest kardynał – były, znany egzorcysta, który na słowo związane z kulinariami reaguje dość komicznie, przy czym wdaje się z w długą pogawędkę o sposobie przyrządzania potraw. Przedstawiona została również zakonnica, która za życia została okrzyknięta świętą. Żyje w luksusowych hotelach, a mimo to śpi na wyścielonym kartonie. Jak sama mówi: „Wyszłam za mąż za biedę. O biedzie się nie mówi. W biedzie się żyje”. Stanowi ona kontrast do pozostałych postaci oraz pokazuje pozory piękna i brzydoty, które są jednym z tematów filmu. Motyw świętej jest również kluczem do otwarcia się głównego bohatera, wyjścia ze stagnacji oraz życiowych rozczarowań.

Sorrentino diagnozuje współczesne społeczeństwo jako prącą na przód zdemoralizowaną masę, która zadowala się mało istotnymi sprawami. Sztuczne piękno zastępuje prawdziwe wartości, a pogoń z nim doprowadza w ostateczności do pustki. Obrazuje to scena z gabinetu lekarskiego, w którym ustawiającym się w kolejkę życiowym pozerom niczym po przyjęcie komunii, podawane są iniekcje z botoxu.

Obraz balansuje między licznymi kontrastami: wzniosłymi tematami a tandetą, miłością a śmiercią, radością a smutkiem. Najważniejszą wskazówką dla Jepa udzieloną przez zakonnicę jest, aby nie zapominać o przeszłości i korzeniach oraz wciąż poszukiwać piękna, które koi duchowe pragnienia.

W jednym z monologów Jep przyznaje, że przez całe życie szukał wielkiego piękna, ale nigdy go nie znalazł. Mówi, że to poszukiwanie skończy się śmiercią – nawet życie w Wiecznym Mieście nikogo przed nią nie uchroni. W filmie kilkukrotnie powraca melancholijny wiersz o miejscu, do którego nie można już wrócić, napisany przez Roberta Burnsa, który podkreśla znaczenie symboliczności przekazu.

Według głównego bohatera tylko ironia może uratować całość: „świat jest zbyt skomplikowany, żeby pojęła go jedna osoba” tłumaczy Jep znajomemu chłopakowi. „Wszyscy żyjemy na skraju rozpaczy”. Symboliczny charakter ma również scena wizyty w pobliżu wraku zatopionego statku turystycznego „Costa Concordia”, którego nazwisko kapitana stało się we Włoszech synonimem pychy, arogancji oraz ignorancji.

Costa Concordia

Kadr z filmu przy zatopionym statku Costa Concordia, który zatonął u wybrzeży Toskanii

Ważnym elementem przekazu treści są niewątpliwie sceny z wykorzystaniem elementów powiązanych z tematyką cyrkową oraz iluzjonistyką. Podkreślają one odczucia bohatera, a także wypełniają całość magicznym klimatem oraz wnoszą dodatkową symbolikę. Wciągają widza w swoją własną logikę podróży i odczucia teatralnego widowiska. W ostatniej scenie filmu główny bohater stwierdza: „Koniec jest zawsze taki sam – śmierć. Ale na początku było życie… Niech zatem powieść ma swój początek, przecież to tylko sztuczka… to tylko sztuczka”.

Film w stylu wielkiego (s)twórcy

Krytycy nie bez powodu porównują film Paolo Sorrentino do dorobku artystycznego Federico Felliniego. „Wielkie piękno” koresponduje z filmami wielkiego mistrza, takimi jak „Słodkie życie” oraz „Osiem i pół”.

Film nawiązuje do powyższych dzieł nie tylko poprzez sposób przedstawienia narracji oraz pracę kamery, ale również przez dekadenckie zachowanie głównego bohatera, który wydaje sie być jeszcze bardziej rozdarty i poirytowany niż Marcello Rubini – paparazzo otaczający się z gwiazdami, świetnie zapowiadający się pisarz, który również zatracił się w pędzie życia. W „Słodkim życiu” zagrał go Marcello Mastroianni. Niemniej jednak w obrazie Paola Sorrentino ważniejszy od fabuły i stawiania diagnoz jest jednak sposób oraz forma przekazu, która opiera się na dyferencji między przerysowaną brzydotą a tytułowym wielkim pięknem, które z trudem jest poszukiwane przez głównego bohatera i pod tym względem produkcji bliżej jest do filmu „Osiem i pół” niż do „Słodkiego życia”.

Jep Gambardella - Wielkie piękno

„Kino jest formą sztuki, a jednocześnie cyrkiem, lunaparkiem, podróżą na pokładzie «statku szaleńców», przygodą, iluzją, mirażem” – Fellini. Jep powiedziałby: „witajcie w moim cyrku”.


Zakończenie

„Wielkie piękno” w reżyserii Paolo Sorrentino to jeden z najgłośniejszych europejskich filmów ostatnich lat. Na pewno nie jest to obraz dla przeciętnego widza, ale świadomego smakosza ambitnego kina artystycznego. To produkcja jedyna w swoim rodzaju, której odbiór wydaje się być uwarunkowany tylko i wyłącznie tym, kim jest jej odbiorca i co sam z siebie zechce wnieść do seansu. Dla świadomego widza obraz jest wzniosłą sztuką, która przekazuje sporą ilość artystycznych wrażeń. Bez wątpienia można stwierdzić, że „Wielkie piękno” to arcydzieło współczesnego kina, po które można sięgnąć kilkukrotnie i za każdym razem odkryć w nim coś nowego, co urzeknie i nie pozwoli o nim na długo zapomnieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *